Tablice z nazwami ulic pomagają w orientacji zarówno mieszkańcom, jak i osobom przyjezdnym – turystom, kurierom. Jednak, jak każdy element infrastruktury, także one z czasem ulegają zużyciu: blakną, łuszczą się, tracą czytelność. Wtedy przestają spełniać swoją podstawową funkcję i jednocześnie psują estetykę otoczenia.
„Jest super, jest super, więc o co ci chodzi…” Tym cytatem z jednej z piosenek T.Love przedstawię Wam dziś problem, który – według urzędu – nie jest problemem. Bo skoro go nie ma, to nie może być problemem. Po szeregu zapytań, jakie skierowali do mnie mieszkańcy okolic ul. Westerplatte i pacjenci przychodni na Strzelińskiej – dotyczących tego, jak podczas zamknięcia odcinka drogi będą mogli dojechać do lekarza czy swoich posesji – zwróciłam się do Prezydenta Miasta z wnioskiem o poprawę rzetelności i kompletności komunikatów kierowanych do mieszkańców.
Chodziło o informacje wychodzące z urzędu, szczególnie w sytuacjach kryzysowych lub przy inwestycjach, które wprost wpływają na codzienne życie świdniczan. Ale – jak się okazuje – nic poprawiać nie trzeba.
W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców i estetykę przestrzeni publicznej, zwróciłam się do Prezydent Miasta Świdnicy z prośbą o pilną interwencję (interpelacja nr XV-504/25) w sprawie drzewa rosnącego na Placu Grunwaldzkim, w bezpośrednim sąsiedztwie kiosku z prasą i budynku Sądu Okręgowego. Drzewo jest w znacznym stopniu, a być może całkowicie, uschnięte. Widać wyschnięte konary, brak ulistnienia i oznaki obumierania, co może stanowić realne zagrożenie dla pieszych. To miejsce jest intensywnie uczęszczane zarówno przez mieszkańców, jak i osoby odwiedzające instytucje publiczne.
Świdnica to miasto kupieckie. Ma długą i piękną historię, dzięki której z dumą nosi to miano. Tym bardziej martwi mnie wygląd obiektu będącego w zasobach naszej gminy – Miejskiego Domu Handlowego na placu Grunwaldzkim. To budynek zarządzany przez MZN - zakład budżetowy podlegający Prezydentowi Miasta, a formalnie nadzorowany również przez Radę Miejską jako organ uchwałodawczo-kontrolny wybrany przez mieszkańców w demokratycznych wyborach.
Bezpieczeństwo mieszkańców to nie deklaracja – to działania tu i teraz. A także odwaga, by planować i podejmować decyzje z wyprzedzeniem, zanim sytuacja nas zaskoczy. To, co dzieje się dziś w Europie, za granicami Polski (wojna na Ukrainie, problemy na granicach, sytuacja na Bliskim Wschodzie czy decyzje i nieobliczalność prezydenta USA, niepokoi wielu mieszkańców.
Zdekapitalizowane chodniki, dziurawe jezdnie, brak odwodnienia i chaos infrastrukturalny – tak wygląda codzienność mieszkańców ulic Skłodowskiej-Curie, Lompy, Krzywickiego, Staszica, Prażmowskiego i Michejdy w Świdnicy. Od lat czekają na remonty, które nie nadchodzą. Dziś słyszą po raz kolejny: „planujemy dokumentację”. Dość odkładania spraw oczywistych. Miasto musi przestać udawać, że problemu nie ma – bo raporty techniczne już jasno mówią: jest źle.
Czy Świdnica rzeczywiście zasługuje na miano miasta „dobrego do życia”? Z perspektywy władz lokalnych hasło to brzmi dumnie. Ale co, jeśli za tym marketingowym sloganem kryje się rzeczywistość, która mieszkańców przyprawia o frustrację? Przykład Pana Tomasza z ulicy Sudeckiej Osiedla na Wzgórzu w Świdnicy pokazuje, że czasem zwykła latarnia i wysoki krawężnik mogą stać się symbolem tego, jak administracja „sprzyja” swoim mieszkańcom.
Świdnica w ciągu 10 lat aż dwukrotnie zmieniała system do obiegu dokumentów, wydając ponad 1,4 mln zł. Każda zmiana to efekt technologicznej porażki poprzedniego wdrożenia. Gdzie była analiza ryzyka i długofalowe planowanie? Cyfryzacja administracji to kosztowny i skomplikowany proces – ale też narzędzie transparentności, które powinno działać sprawnie i stabilnie. Tymczasem w Świdnicy w ciągu zaledwie 10 lat zmieniano system obiegu dokumentów aż dwukrotnie. Zapytałam o przyczyny tych zmian, koszty wdrożeń i funkcjonowania. Odpowiedź pokazuje: systemy nie działały jak trzeba, integracja zawiodła, a miasto wydało setki tysięcy złotych.
Sprawa ulicy Kanonierskiej to przykład, jak łatwo w miejskiej rzeczywistości odpowiedzialność za zobowiązania prywatnego inwestora może spaść na barki mieszkańców. Kilka lat temu miasto podpisało z deweloperem umowę, która miała gwarantować, że to on — jako podmiot prywatny — sfinansuje budowę drogi do obsługi swojej inwestycji przy ul. Kanonierskiej. Deweloper okazał się jednak nierzetelny i po latach oczekiwań to miasto podjęło decyzję o realizacji inwestycji z własnych i publicznych środków.
Ile kosztowały opracowania, koncepcje i dokumentacje techniczne zamawiane przez miasto od 2018 roku? Ile z nich zakończyło się realną inwestycją? Ilu zleceń nie wykorzystano w ogóle? Te pytania – proste i dotyczące gospodarowania publicznym majątkiem – zadałam w interpelacji. Odpowiedź? Urząd odmówił odpowiedzi, bo… to „za dużo danych” i „nie spełnia warunków interpelacji”.
Temat Szkoły Podstawowej nr 315 wraca u mnie nie bez powodu. Placówka, będąca ostatnią szkołą podstawową w ścisłym centrum Świdnicy, od lat zmaga się z problemami lokalowymi i niedoinwestowaniem. Tymczasem właśnie tu uczą się dzieci mieszkańców Śródmieścia, a ich rodzice od dawna wyrażają coraz większy niepokój o przyszłość szkoły. To właśnie na ich prośbę postanowiłam kolejny raz zająć się sprawą i wystąpić z interpelacją do władz wykonawczych miasta.
2 października 2024 r. złożyłam interpelację nr V-184/24 w trosce o stan techniczny jednego z ważnych obiektów kulturalnych w naszym mieście – Klubu Bolko przy pl. Grunwaldzkim w Świdnicy. W piśmie zwróciłam uwagę na pilną potrzebę naprawy przeciekającego dachu, który w kilku miejscach przepuszcza wodę deszczową. Problem ten grozi zawilgoceniem wnętrz obiektu, a w konsekwencji ich niszczeniem.
2 października 2024 r. złożyłam interpelację IV-185/24 w imieniu mieszkańców ul. Komunalnej w Świdnicy, domagając się zabezpieczenia środków w budżecie i utwardzenia całej ulicy. Obecnie droga ta w części jest nieutwardzona, pełna dziur, a po opadach deszczu tworzą się ogromne kałuże i błoto, utrudniające zarówno piesze poruszanie się, jak i jazdę samochodem.
Z roku na rok rośnie zadłużenie najemców lokali komunalnych i socjalnych w Świdnicy. Miasto coraz bardziej przypomina właściciela, który sam nie potrafi uporać się z własną nieruchomością – i który pomimo ogromnych zaległości nie wdraża skutecznych narzędzi zaradczych. Pytanie czy jest jednak sposób, by ro odmienić? Już raz ponad 20 lat temu wyzerowano niemalże wszystkie długi najemców, tymczasem znów są one ogromne.
- V-183/24 W sprawie naprawy przeciekającego dachu Świdnickiego Ośrodka Kultury i Muzeum Dawnego Kupiectwa
- V-182/24 Inwentaryzacja wałów przeciwpowodziowych nad Bystrzycą po powodzi z września 2024 r.
- V-181/24 Pilna interwencja w sprawie naprawy wału przeciwpowodziowego przy ul. Częstochowskiej
- V-169/24 Ulica Kanonierska, czy miasto będzie dochodzić swoich należności po niewywiązaniu się dewelopera z umowy